Sports News

Grbi zaskoczy. Do koca trzyma w niepewnoci. Bolonia ostatni szans

Nikola Grbić od dawna nie krył, że selekcja składu na turniej finałowy Ligi Narodów będzie dla niego bardzo trudnym zadaniem. Żartował nawet, że siatkarze poznają go dopiero na pokładzie samolotu do Włoch. Gdy ci pojawili się w poniedziałek na lotnisku, listę 14 wybrańców ogłoszono oficjalnie kibicom i dziennikarzom. Samych zawodników szkoleniowiec również trzymał w niepewności tak długo, jak to tylko było możliwe.

Zobacz wideo
Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata”

– Nikola podał skład drużynie w piątek, po ostatnim treningu. Każdy z chłopaków zaprezentował się świetnie w ostatnich tygodniach, więc była to trudna decyzja do podjęcia. Wybór był tym cięższy, że mamy zawodników prezentujących naprawdę wysoki poziom. Wszyscy dali z siebie maksa i należy im się za to szacunek – mówi Sport.pl Paweł Rusek, asystent Serba.

Pewniaków nie zabrakło. “Być albo nie być” Kaczmarka, Butryna i Bednorza

Wybory Grbicia miały dać odpowiedź o hierarchię w kadrze. Wiadomo było, że jest w niej grono pewniaków. Nikogo nie zaskoczyło, że w składzie są: mający kierować grą reprezentacji Marcin Janusz, kapitan Bartosz Kurek, środkowi Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski i Karol Kłos, przyjmujący Kamil Semeniuk, Aleksander Śliwka i Tomasz Fornal oraz libero Paweł Zatorski i Jakub Popiwczak. Niewiadomą była zaś obsada pozostałych miejsc i proporcja między poszczególnymi pozycjami.

Szkoleniowiec sugerował pod koniec turnieju fazy interkontynentalnej Ligi Narodów w Gdańsku, że do Bolonii zabierze – zgodnie z klasyczną budową składu – dwóch atakujących. Zostawił zaś sobie furtkę, czy postawić na równie tradycyjny mannequin z czterema środkowymi i czterema przyjmującymi, czy też na wariant trzy plus pięć. Ostatecznie zdecydował się zabrać trzech blokujących, ale wcale nie zwiększył przy tym liczby przyjmujących.

Do Italii udali się obaj zawodnicy walczący o miano zmiennika Kurka – grający bez kompleksów debiutant Karol Butryn oraz mający nieco większe doświadczenie w kadrze Łukasz Kaczmarek. Serb lepiej, jeszcze z czasów pracy w Grupie Azoty Zaksie Kędzierzyń-Koźle, zna Kaczmarka. Ale nie można wykluczyć, że to Butryn wykorzysta włoską szansę – tak jak to zrobił w pierwszej części LN – i ostatecznie przechyli szalę na swoją stronę.

Butryn i Kaczmarek to niejedyni zawodnicy, w przypadku których występ w Bolonii będzie kwestią “być albo nie być” w kontekście walki o skład na rozpoczynające się za nieco ponad miesiąc mistrzostwa świata. W przypadku obsady przyjęcia na turniej finałowy LN na pewno nie braknie głosów upominających się o Bartosza Kwolka, który w ostatnich tygodniach nieraz pokazał się z dobrej strony. Grbić postawił teraz na Bartosza Bednorza, który z racji kłopotów zdrowotnych miał w tym czasie mało okazji, by zaprezentować się szkoleniowcowi.

28-letniemu graczowi, który ma za sobą występy we włoskim Azimucie Leo Sneakers Modena i rosyjskim Zenicie Kazań, nie było po drodze z poprzednim szkoleniowcem Polaków Vitalem Heynenem. Grbić wydaje się bardziej otwarty na tę współpracę, ale konkurencja nie próżnowała. Wartość potwierdzili Semeniuk, Śliwka i Fornal, a Kwolek wyraźnie dał sygnał, że nie zamierza odpuszczać. Bednorz musi się więc liczyć z tym, że znów zabraknie dla niego miejsca w składzie na docelową imprezę sezonu. Chyba że przekona do siebie trenera we Włoszech.

Na rozegraniu górą doświadczenie. Bolonia ostatnią szansą

Wybór składu na ten turniej miał również dać odpowiedź, jaką drogę obierze Serb w przypadku obsady pozycji drugiego rozgrywającego. Jedną opcją był Grzegorz Łomacz, żelazny w ostatnich latach zmiennik Fabiana Drzyzgi, drugą – debiutujący w kadrze Jan Firlej. Szkoleniowiec postawił na wariant, którego spodziewała się raczej większość – Janusza wspomoże doświadczony, solidny i ograny w reprezentacji 34-latek, a nie 25-latek, który gra co prawda z polotem, ale jest bardziej nierówny.

Grbić podkreślał już jakiś czas temu, że czternastka, którą zabiera do Włoch, nie musi być tą samą, która zagra w czempionacie globu. To samo teraz powtarzają nam jego współpracownicy. Jeden z nich mówi, że zaraz po powrocie Polacy wrócą do treningów w szerszym składzie. Rusek też kładzie nacisk na to, by nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

– To skład na turniej finałowy Ligi Narodów. On i ten na mistrzostwa świata to dwie odrębne sprawy – zastrzega asystent trenera.

Nie zmienia to faktu, że w Bolonii siatkarze mają ostatni second, by wpłynąć na decyzje Serba. Polacy zaczną rywalizację od czwartkowego ćwierćfinału z Iranem. W drugiej połowie sierpnia wystąpią jeszcze w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, ale to już będzie ostatni szlif przed rozpoczynającymi się kilka dni później mistrzostwami świata.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Most Popular

To Top